Co warto zobaczyć w… Anglii?

czyli szybkie zwiedzanie niektórych zakamarków Wielkiej Brytanii, a dokładnie Manchester i pobliskie „wioski”.

Nie na darmo napisałem „wioski”, ponieważ chciałoby się mieszkać w takich wioskach. Clitheroe – bo o tej miejscowości piszę – to jedna z wielu pięknych i malowniczych angielskich miejscowości – można powiedzieć nawet wiekowych miejscowości. Region, którego nie dosięgła żadna wojna, kryzys czy zniszczenia, pokazuje kilkunastowieczne kamieniczki, ulice i niesamowitą mentalność (gościnność) mieszkańców. Na zdjęciu (po lewej) widok mówi sam za siebie. Przepiękne kamieniczki oplatane wąskimi uliczkami orazbardzo pastelowe kolory powodują, że wracają wspomnienia z dzieciństwa, ukazujące wymarzony świat rodem z bajek. Właśnie tak w dzieciństwie wyobrażałem krajobrazy z baśni Andersena (tak wiem, Andersen był duńskim pisarzem, ale tak to widzę oczami wyobraźni). Tyle marzeń i wspomnień.

Będąc w Anglii służbowo odwiedziłem kilka bardzo ciekawych miejsc. Jednym z nich było właśnie miasteczko Clitheroe, w których zwiedziłem jeden z ciekawie rozwiązanych technologicznie klubów (domów kultury), gdzie zastosowano najnowsze rozwiązania z dziedziny nagłosnienia, oświetlenia oraz studia nagraniowego. Na zdjęciu po prawej stronie widać część tego studia – reżyserka. Najciekawsze w tym wszystkim nie było to jaki tam jest sprzęt, ale jakich użyto praktycznych rozwiązań, aby pracowało się lepiej. Usytuowanie reżyserki, kształt stołu, umiejscowienie urządzeń peryferyjnych – niby małe rzeczy, ale to właśnie one wpływają na komfort pracy. Nie ukrywam, że w przyszłości chciałbym mieć choć częściowo tak wyglądające swoje studio nagraniowe. Zdecydowanie mniejsze, ale wiem już, jak powinno wyglądać i co powinno sie w nim znaleźć.

Kolejnym punktem wycieczki była wizyta w jednej z największych firm nagłośnieniowych na świecie – WIGWAM. W niewielkim miasteczku HEYWOOD na północ od Manchesteru znajduje się potężny barak, w którym mieści się siedziba tej firmy. Niesamowita ilość sprzętu, której NIGDY wcześniej na oczy nie widziałem. Podejrzewam, że kilka największych firm w Polsce musiałoby złożyć sprzęt w jedno miejsce, aby spróbować dorównać w ilości sprzętu. Najdroższe zabawki świata – począwszy od systemów D&B, po miksery współpracujące głównie z oprogramowaniem Pro Tools. Tutaj dbają o sprzęt jak o własne dzieci. Codzienna inspekcja sprzętu, produkcja nowych akcesoriów, serwis i testowanie najnowszych rozwiązań technologicznych czyni tę firmę jedną z najbardziej profesjonalnych na świecie. Największe światowe produkcje telewizyjne, światowe festiwale muzyczne, koncerty największych gwiazd tego świata – dla nich to pestka. Nie wierzycie? poszukajcie, poczytajcie…

Dzień drugi i trzeci to wizyta w Manchesterze. To tutaj podobno mieści się drugie co do wielkości China Town. Jakby nie spojrzeć, to na mapie miasta Manchester około 1/4 to właśnie chińskie restauracje czy puby. Muszę przyznać, że takiej dawki chińskiego jedzenia to nigdy jeszcze nie miałem. Jedzenie u nich jest niesamowicie smaczne – kaloryczne ale smaczne. Jedno co mnie bardzo zdziwiło (na plus oczywiście) to fakt, że działają oni głównie jako samoobsługowe jadłodajnie all inclusive, gdzie płacisz ok 5-8 funtów i jesz co chcesz i ile chcesz. W Polsce to spotkałem się tylko w dużych hotelach (Radison czy Sheraton) ale dużo drożej. Tylko hm.. Polak (czytaj student) jest głodny i dużo je (niczym wielbłąd gromadzący zapasy na trudne chwile), dlatego w Polsce nie kosztuje to 40zł, bo fizycznie by sie to nie opłacało… a szkoda.

Kolejnym miejscem, które obowiązkowo trzeba zaliczyć jest MOSI (museum of science and industry) – muzeum nauki i przemysłu. Wejście tam jest darmowe (nie do wszystkich sekcji, ale do większości). To tam można zobaczyć wystawę pierwszych maszyn parowych oraz rozwój lokomotyw, historia lotnictwa wraz z modelami samolotów i awionetek jak również prawdziwych w naturalnych wielkościach samoloty, najnowsze nowinki technologiczne czy wystawę prawdziwych pierwszych eleganckich samochodów czy motocykli. Trzeba zarezerwować sobie tam kilka dobrych godzin. Na pamiątkę można wybić sobie monetę (jak automaty w Niemczech  czy nawet w Polsce zaczyna się to pojawiać – wrzucasz 1 euro cent i 1 euro a maszyna robi wszystko za Ciebie. Podsumowując – na prawdę warto odwiedzić to muzeum. Niedaleko od centrum i całkiem za darmo!

Jak można tanio dostać się do Manchesteru? Najtaniej autostopem, ale jeśli komuś zalezy na czasie to całkiem tanio leci się do Liverpoolu. Jedna uwaga i rada. Nie kupujcie biletów w Polsce na podróż tam i z powrotem. W Liverpoolu okazało się, że można lecieć za 15 funtów do Krakowa a nie za 300zł. zatem lepiej kupować bilet lotniczy tam (tanimi liniami lotniczymi) a wracać kupując bilet powrotny na miejscu.

Krótko opisałem swój pobyt w Anglii – Manchesterze i okolicach. Chciałbym jeszcze zobaczyć Londyn i zakamarki Walii, a jak się już tam będzie, to może i Szkocja? Ale wszystko w swoim czasie.

Wszystkim podróżnikom, życzę szerokiej drogi i powrotów do domów!