Jak założyć własną firmę?

To pytanie zadaje obie coraz to więcej ludzi, którzy dojrzeli do podjęcia takiej decyzji. Niekiedy aktualna sytuacja w pracy, na uczelni (a raczej po jej ukończeniu) czy nawet osób bezrobotnych zmusza do założenia własnej firmy. Nie zawsze się ma dobry pomysł na biznes. Nie zawsze ten pomysł jest łatwo zrealizować. Nie zawsze osobom tym udaje się tę firmę założyć. Dlaczego?

Jest wiele powodów, dla których warto założyć firmę:

  1. aktualna sytuacja w pracy nie jest za ciekawa. Okazuje się, że firma jest np. na skraju bankructwa, albo zatrudniła nowe osoby, które trafiły właśnie do Twojego działu i przeczuwasz, że mogą Cię zwolnić, za mało Ci płacą i chcesz sobie dorobić..
  2. kończysz studia i sam nie wiesz, co chcesz w życiu robić. Jak przychodziłeś(łaś) na studia mówili Ci, że po tym kierunku jest już zatrudnienie nawet na 3 roku – w rzeczywistości to ściema, zapotrzebowanie na pracę w branży, w której studiowałeś(łaś) było, ale 2 lata temu..
  3. i najprostszy model – jesteś osobą bezrobotną. Jeżeli jesteś pozytywnie nastawionym obywatelem i nie żerujesz na pieniądzach podatników (nie pobierasz kuroniówki, bo Ci się nie chce iść do pracy, bo pieniądze przychodzą za nieróbstwo), masz ambicje i świetny pomysł..
  4. kolejnym, niezależnym powodem na założenie własnej firmy – pomimo że już pracujesz – jest posiadanie informacji o danym zapotrzebowaniu rynku np. na usługi, pomysł i „pieniądze”.

Załóżmy, że odnajdujesz się w jednej z tych czterech grup. Co dalej? Okazuje się, że wypromowany przez rząd polski, instytucje państwowe i prywatne, małe agencje czy organizacje unijne stereotyp łatwego i szybkiego zakładania firmy, a co najważniejsze jej późniejsze funkcjonowanie, to w rzeczywistości MIT (oczywiście nie we wszystkich przypadkach – nie dotyczy to punktu nr3). Owszem. Założyć samą firmę (czyli zgłosić firmę w urzędzie miasta czy gminy, opłacić rejestrację, założyć konto, założyć NIP oraz REGON) nie jest takie trudne i zajmuje maksymalnie 3 dni (w zależności od rejonu:miasto czy wieś). Państwo w tym przypadku wywiązuje się bardzo dobrze – przecież płacimy za to!

Schody zaczynają się w momencie gdy trzeba (idąc w kolejności) napisać biznes plan, uzyskać kredyt albo co najważniejsze pozyskać tak bardzo promowane wszędzie środki na rozpoczęcie swojej własnej pierwszej działalności gospodarczej. I tutaj znowu można bardzo szybko wskazać, której grupie jest najprościej z pozyskaniem takich środków – bezrobotni. Wystarczy siedzieć na kuroniówce i od tak założyć firmę i dostaniesz kasę.. Tak, taka jest prawda.. a co z pozostałymi: już pracującymi, studentami.. Po kolei..

Sam doświadczyłem tego procesu – jako osoba pracująca (żeby było jasne: opisuję sytuację, która dotyczyła głównie mojej osoby) na każdym kroku miałem problemy (pomijając sam proces rejestracji firmy). Wspomnę iż nie założyłem swojej działalności – przez około 3-4 tygodnie chodziłem i próbowałem założyć firmę, a dokładnie pozyskać środki na rozpoczęcie działalności  – dlaczego? już wyjaśniam.

Załóżmy hipotetycznie, że byłem w urzędzie gminy i zarejestrowałem firmę. Opłaciłem 100zł za wpis do ewidencji działalności gospodarczej, założyłem konto bankowe, które nie kosztuje nic przy jego zakładaniu, wyrobiłem pieczątkę – ok. 35zł, wyrobiłem NIP oraz REGON. Dalej zgłasza się do ZUSu. Kolejna machina do ściąganie pieniędzy od pracodawcy. i Tutaj można skorzystać z dwóch ulg. Jesli jest się bezrobotnym lub nie miało sie przez ostatnie 5 lat swojej działalności gospodarczej, można skorzystać z ulgi i przez 2 lata płacić jedynie 250zł miesięcznie za ubezpieczenie zdrowotne. Osoby pracujące też mogą płacić jedynie ubezpieczenie zdrowotne, a chorobowe, urlopowe, emerytalne i nie wiadomo jakie jeszcze już Twój aktualny pracodawca pokrywa :)

Super mamy już firmę. Ale każdy potrzebuje jakiejś gotówki na rozpoczęcie swojej działalności, na realizację swoich celów, napisanych w swoim biznes planie. I tutaj mamy groch z kapustą. Najprościej mają bezrobotni (trzeba być min. 3 miesiące zarejestrowanym bezrobotnym). Tutaj mamy dwa worki, z których można „otrzymać” na swoją działalność. Worek z 18 tys. zł oraz worek z 40 tys. zł. Ten pierwszy można bardzo łatwo zdobyć – parę szkoleń (spotkań) i przelewają kasę, Ty wydajesz w 1 miesiąc i musisz się z tego rozliczyć. Ten drugi worek jest dla wytrwałych. Ot tak się takiej kasy nie dostaje.. Co może trochę zniechęcać tych, którzy chcieliby rozpocząć w miarę szybko swoją działalność. Tak w skrócie. Składa się wniosek i pisze się biznes plan. Wybierają najciekawsze i zapraszają na kilkutygodniowe warsztaty. Po warsztatach wybierają najlepsze i jest kasa. Minus: długi czas oczekiwania, ryzyko, że będą lepsi.. OK ale gdzie w tym wszystkim jestem ja? Otóż osoby pracujące nie mogą otrzymać dotacji na rozpoczęcie swojej pierwszej, drugiej i każdej innej działalności z Urzędu Pracy. Wyjątek stanowi tworzenie nowego miejsca pracy dla ludzi bezrobotnych, ale warunki też są dość wygórowane.

To był Urząd Pracy.. ale są inne źródła, jakie? Np. programy Urzędów Marszałkowskich. Śledząc stronę swojego urzędu marszałkowskiego można wyszukać różnego rodzaju dotacje dla nowych firm lub firm już działających. Problemem tego jest również długi czas oczekiwania na dotację, która nie zawsze możne do Ciebie trafić. Pisze się biznes plan oraz składa odpowiednie wnioski, czeka kilkanaście tygodni na rozpatrzenie. Minus: do czasu otrzymania dotacji nie można założyć oficjalnie firmy, albo jest pewnego rodzaju karencja czasowa, której nie można przekroczyć na wypadek otrzymania dotacji. Wszystkie dotacje z Urzędu Marszałkowskiego są dotacjami unijnymi. I tutaj również złożyłem podania, wnioski, biznes plany i… trzeba czekać.

Są jeszcze różnego rodzaju agencje unijne, które przyjmują wnioski. Tylko jednym z kilku mankamentów jest ryzyko, że albo nie otrzymasz dotacji, albo nie ma takiego programu, albo jest bardzo rzadko.

Hm.. a teraz załóżmy, że nie dostajemy dotacji z Urzędu Pracy, ani z Urzędu Marszałkowskiego, ani żadnej agencji unijnej. Pozostaje rozpocząć działalność z tzw. wkładem własnym. Ale co w przypadku gdy tego wkładu nie mamy? Państwo polskie – a dokładnie rząd polski – zachęca do korzystania z bogatej oferty kredytów na działalność, kredytów na inwestycje, rozwój. Wszystko pięknie i ładnie. Postanowiłem to sprawdzić.

Idąc do różnych banków (tych z rankingów najlepszy i najbardziej przyjaznych dla przedsiębiorców) okazuje się, że te rankingi to chyba wielkie molochy biznesowe przeprowadzały albo na ich zlecenie. Wchodząc do przemiłych konsultantów klientów biznesowych na wstępie otrzymuje się pytanie: „Jak długo działa firma? „I na odpowiedź: „właśnie założyłem” – otrzymujesz zwrotną: „a to przepraszamy nie damy kredytu”. Oczywiście nie we wszystkich. Spróbuję przedstawić banki, które moim zdaniem są najlepiej nastawione dla nowych przedsiębiorców (wymieniając od najgorszych):

  • POLBANK – nie ma kredytu dla młodych firm, nawet inwestycyjnych pod zastaw, anileasing,
  • ALIORBANK – najkrótsza rozmowa w historii rozmów z bankiem,
  • mBank – brak kredytów dla nowych firm
  • GetInBank – tutaj w ogóle nikt nie chciał rozmawiać o kredytach dla firm młodszych niż 12 miesięcy
  • LUCAS BANK – można dostać kredyt ale po 3 miesiącach działalności,
  • PEKAO SA – można dostać kredyt, ale po akceptacji specjalistów, przygotowuje się specjalną tabelkę/symulację zyskówi strat,
  • BZ WBK – są kredyty, ale składa się specjalny wniosek z biznes planem, po akceptacji (często jest jeśli pomysł jest innowacyjny) można otrzymać nawet kredyt na VAT, trochę tzw. papierkologii, ale są duże szanse na pozyskanie kredytu
  • PBS (ogólnie BANK SPÓŁDZIELCZY) – oceniam ten bank najwyżej spośród wszystkich. Tutaj decyzję o kredycie pow. 200tys. zł można otrzymać w 3  dni (w przypadku tzw. jednostki prowadzącej/okręgowej), trzeba złożyć biznes plan i najlepiej porozmawiać z dyrektorem oddziału. W mniejszych jednostkach ten kredyt też można otrzymać, ale trzeba znaleźć dwóch poręczycieli.

Trzeba dodać, że w każdym banku wymagany jest minimalny wkład własny w wysokości 10% wartości netto inwestycji.

Jak widać mimo braku dotacji na rozpoczęcie działalności można samemu na własną rękę rozpocząć działalność gospodarczą. Tylko należy zastanowić się po co jest ta cała propaganda o tym, że tak łatwo jest założyć firmę i pozyskać dotację.. wg mnie to jest MIT.

A jakie są Wasze opinie na ten temat?