Każdy z nas Świętego Mikołaja bardzo mile wspomina, a raczej prezenty, które „przynosił” dla nas w dniu jego imienin. Wielu pisało listy do niego i w rożny sposób próbowała do niego dostarczyć. Ja znałem kilka sposobów. Jednym z nich to spalenie w kominku lub piecu. Jako młody chłopak zawsze zastanawiałem się jak on to odczyta.. też zadawaliście sobie takie pytanie? Inne mniej hardcorowe to: zostawienie na oknie, schowanie pod poduszkę, wypowiedzenie na głos i najbardziej tradycyjne wysłanie pocztą, gdzie napisane było: „Św. Mikołaj – Biegun Północny”. Wysyłało się to zazwyczaj na dzień (lub dwa) przed 6 grudnia. W nocy Mikołaj przychodził i przynosił prezenty – zazwyczaj nie były to takie jak się pisało, ale radość zawsze była.
Gdy trochę dorosłem i dowiedziałem się o co chodzi z tym świętym Mikołajem, jak to zawsze bywa, lekko się „obraziłem” na Mikołaja.. Jednak z czasem uświadomiłem sobie, że najważniejsze w tym wszystkim to świadomość dawania innym radości. I tak w trakcie nauki w liceum postanowiłem sprawdzić to i wcielić się w rolę „pomocnika Mikołaja” (czyt. Mikołaja). W liceum chodziłem do klasy h (potocznie zwaną i identyfikowaną jako klasa „Hy” – czyt. klasa dyrektora. Tak zgranej drużyny szalonych i zwariowanych ludzi wtenczas nie widziałem. Gdy zbliżały się mikołajki, jak każda klasa zorganizowaliśmy szkolne i klasowe mikołajki. Jedna koleżanek (Joanna G. – cześć Asiek) zdradziła mi informację, że jest w posiadaniu stroju, który przysłał jej tato ze Stanów (USA) – jesśi coś pokręciłem, popraw mnie Asiek. I wpadliśmy na genialny pomysł, aby przebrać się za Mikołaja i przejść się po klasach, sekretariacie i pokoju nauczycielskim. Ot i tak się stało.
Pamiętnego 6 grudnia 2003 r. do akcji wkroczył Mikołaj-Śnieżek (patrz zdjęcie powyżej). Prawda, że wykapany Mikołaj? Oczywiście tego dnia Śnieżek zrobił sobie legalne szkolne wagary w szkole i namówił do tego grupę znajomych. Nieokreślona była ich pomoc, ale ktoś musiał nosić worek
Wracając do tematu.. chodziliśmy od klasy do klasy, zahaczając nawet pokój panów woźnych ;p I tak minął nam dzień na chodzeniu i rozdawaniu „prezentów”.
Po całym zamieszaniu ówczesny dyrektor Brzozowskiego Domu Kultury dowiedział się, że w LO był Mikołaj. Jak co roku BDK organizowało mikołajki w domu kultury, gdzie Mikołaj rozdawał prezenty (dostarczone do BDK przez.. opiekunów Mikołaja – rodziców). I tak miałem stawić się na godz. 19. do BDK w dniu 6 grudnia. Ale zanim tam trafiłem postanowiłem sprawdzić jedną rzecz, która zawsze mnie intrygowała – jak zareagują mieszkańcy Brzozowa i okolicznych miejscowości na Mikołaja w dniu świętego Mikołaja. I tak w stroju Mikołaja jechałem totalnie za darmo autobusem (ok 12km) do Brzozowa. Bardzo wiele dobrych imiłych słów usłyszałem po drodze.. co bardzo cieszyło. Po dotarciu na dworzec główny od razu napotkałem grupkę małych dzieci. Jednak nie tylko takie dzieci spotkałem.. Szła brzozowska grupa zorganizowana (czyt. dresy).. no to sobie pomyślałem „będzie wp…ol”. Ale ku zdziwieniu podeszli i zapytali: „A Mikołaj o nas pamięta?”.. jana to w myślach „Uff.. dobrze, że się przygotowałem i kupiłem kilo takich malutkich cukiereczków, które schowałem do małej niemowlęcej skarpeteczki”. Poczęstowałem, powiedziałem dobre słowo po czym poszedłem dalej. I tak idąc do tego BDK, zrobiłem co do mnie należy i postanowiłem przejść się po okolicznych pubach i barach (kolejne badanie marketingowe). I tutaj również byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Tego dnia doznałem przywileju związanego z „otwartym barem” lub jak kto woli „picie na kreskę”. Wprawdzie w Brzozowie było raptem 4-5 pubów, ale to wystarczyło, aby „świat zawirował”
Przyznam, że poświęcenie, czas i dobre uczynki w tym dniu zaprocentowały (i to dosłownie). Bardzo mi się to spodobało i przez dwa następne lata kontynuowałem tę tradycję.
Być może nie macie takich miłych, zakręconych i szalonych wspomnień, ale wiem jedno: jeśli dajesz, to dostajesz.. Od tego czasu stało się to swego rodzaju moim dodatkowym życiowym mottem. Ale nie trzeba przebierać się za „świętego”. Można w inny sposób uczestniczyć w tym wspaniałym dziele dawania. Jak przyszedłem na studia do Krakowa, w 2005 roku ruszyła niesamowita akcja, organizowana przez samorząd studentów AGH pod nazwą ŚWIĘTA DZIECIOM. Początkowo nie przykuwałem znaczącej uwagi do tego przedsięwzięcia. Tak realnie to od 3 lat staram się w tym uczestniczyć. Niesamowita akcja, organizatorzy z roku na rok robią coraz więcej dobrego dla dzieci. A tak naprawdę to nie organizatorzy ale studenci naszej alma mater – AGH. To właśnie oni stają się częścią ciekawej idei, dając wielu dzieciom (tym najbardziej potrzebującym) dużo ciepła, nadzieii serca. Nie będę opisywał dokładnie na czym polega ta akcja. W tym celu zapraszam na stronę Święta Dzieciom, aby zapoznać się z programem tegorocznej akcji. Powiem tylko tyle, że dużo będzie się działo nie tylko na samej uczelni ale w naszych klubach na Miasteczku Studenckim AGH: koncert Orkiestry Reprezentacyjnej AGH, Chóru AGH wiele koncertów znanych i mniej znanych zespołów muzycznych, a nawet wystąpią kabarety.
Przyłącz się do akcji, bo na prawdę WARTO!


