Wszystkich Świętych – puste drogi?

Wracając dzisiaj z rodzinnych stron do Krakowa oczom swym i uszom nie wierzyłem! Trasa, którą zazwyczaj pokonywało się w 3h (normalny czas jazdy w powszedni dzień), do 3,5-4h podczas dużych świąt i w niedzielę, dzisiaj przebiłem się w 2h i 7 minut.

Albo w końcu wybrałem dobry termin na powrót, albo święta są w dogodnym terminie, albo w końcu ludzie przerzucili się na inne środki lokomocji. To, że nie spotkałem prawie żadnego TIRa, to się spodziewałem, ale o wiele mniejszy – prawie znikomy – ruch pojazdów osobowych zaskoczył mnie bardzo pozytywnie.

Nawet podczas corocznej akcji „ZNICZ” patrole policji nie były tak widoczne. Jak to zauważył jeden z moich współtowarzyszy podróży: „O jest policja, ale przy delikatesach ABC.. tylko że dzisiaj to zamknięte są..”, „biedni nic sobie nie kupią” – pomyślałem. „Gdzie oni są, zabrakło ich, gdzie oni są…” – jak śpiewał wokalista zespołu Republika (tylko że jemu chodziło o tytułowe „telefony”, a mi o policję). Ale to może i lepiej, że byli w miastach i wsiach przy cmentarzach, zamiast przy głównych drogach..

Dzisiaj usłyszałem również, że przy nieopodal położonym cmentarzu policja zatrzymała dwie kobiety, wsiadające do samochodu, będąc pod wpływem alkoholu. Rozumiem, że w święta Wielkanocne lub Bożego Narodzenia istnieje możliwość skosztowania alkoholu, ale Wszystkich Świętych? Hm.. czyżby proporcja kierowców płci żeńskiej do męskiej lekko przeważała w stronę tych pierwszych?

Podsumowując:
Dzisiejszy czas podróży wpisuję na swoją osobistą listę rekordów – 2h i 7 minut z Krosna do wjazdu na ul. Wielicką z autostrady A4 :)

Dodatkowo należą się gratulacje dla tych, którzy rozsądnie korzystają z polskich dróg i wybierają bardziej ludzkie terminy powrotów, a szczególne dobre słowa należy kierować do tych, którzy wsiadają za kierownicę z czystym sumieniem (bez jakiegokolwiek śladu alkoholu). Szerokiej drogi!